Znam wiele magicznych i zaczarowanych miejsc, jednym z nich jest
Swystowy Sad.
Trafiliśmy tam spragnieni gór, dzikości i zieleni.
Tu zaczyna się nasza przygoda w Beskidzie Niskim,
dokładnie Ropki 10. Widzicie dom?
Tabliczka pokaże drogę i rozbudzi wyobraźnię zaproszeniem na domowe ciasto.
Tu, w sercu Łemkowszczyzny takie tabliczki to norma, a ciasto rzeczywiście było,
czekało na nas po kolacji! Pyszne! Wstyd przyznać, zjedliśmy pół blachy.
Mijamy drewniany mostek i już jesteśmy, na miejscu! Po dziesięciu godzinach
w pociągu czuję się jakbym dotarła na koniec świata.
Warto było! Ślicznie, aż zapiera dech w piersiach.



Nigdy nie byłam, widać, ze urocze sielskie miejsce :) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :) no i powodzenia w blogowaniu :)
OdpowiedzUsuńMiło, że się odezwałaś! I dzięki za odwiedziny - pozdrawiam Cię wrześniowo czyli pomarańczowo- złoto.
OdpowiedzUsuń